Wymarzony dom na sprzedaż

Wymarzony dom na sprzedaż

Chyba każdy z nas marzy o tym, aby mieć swój tak zwany kawałek na ziemi. Swoje miejsce, swój azyl. Dom jest zdecydowanie takim miejscem. Od dziecka marzyłam o tym, abym kiedyś mogła faktycznie kupić sobie dom. Na szczęście mi się udało. Udało mi się zakupić swój wymarzony dom. Spełniałam swoje wielkie marzenie. Trwało to dosyć długo, ale naprawdę było warto.

Dom na każdą kieszeń

duży dom na sprzedaż - kaszubyW końcu udało mi się znaleźć idealny duży dom na sprzedaż – kaszuby to wspaniały rejon. Zawsze chciałam tam mieszkać. Jednak zacznijmy od początku. Cały proces rozpoczął się od tego, że szukałam kogoś kto mógłby mi pomóc w szukaniu. Wiem, że w takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się po prostu przyjaciele. W moim przypadku zawsze tak to wygląda. Wolałam nie ryzykować i sprawdzić u kogoś kogo faktycznie znam. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie moi znajomi znaleźli ten dom. Przejdźmy teraz do tego jak wygląda wnętrze. Muszę przyznać, że jest dla mnie bardzo szczególne. Od razu na wstępie chce dodać, że dom jest podzielony na dwie kondygnację. Był to specjalny zabieg i na tym mi bardzo zależało. Dom składał się z piętra i parteru. Piętro służy mi głównie do spania. Na górze znajduje się, także dodatkowa łazienka i pokój gościnny. Część dolna to bardziej reprezentatywna przestrzeń. Salon z dużym aneksem kuchennym. Oczywiście nie mogło odbyć się bez kominka. Od zawsze marzyło mi się, że święta będę spędzać przy kominku. Nie ma niczego piękniejszego, aniżeli śnieżyca na zewnątrz, która szaleje w najlepsze, a w domu pali się ogień w kominku i wszystkich ogrzewa. Zależało mi, także na tym, aby na dole znajdowało się biuro. Z racji tego, że pracuje z domu, chciałam mieć swój prywatny gabinet. Na szczęście udało mi się go zaprojektować w odpowiedni sposób. Na dole zrobiliśmy, także dodatkowy pokój. Idealny dla przyszłych gości. To tyle jeżeli idzie o rozkład pomieszczeń. Natomiast jeżeli chodzi o aranżację, to postawiliśmy w głównej mierze na naturalne składniki. Miało być domowo, rodzinnie, ale i z klasą. Było to dla mnie bardzo ważne.

Przeważały w głównej mierze biel, drewno – obowiązkowo i różne inne ciepłe kolory. Pastelowe. Nie mogło zabraknąć koloru błękitnego. Chciałam, żeby wnętrze było faktycznie kolorowe i żeby zachęcało przybyłych gości do tego, aby poczuli się swobodnie i komfortowo. Mam nadzieję, że osiągnęliśmy to na czym nam najbardziej zależało. Jeżeli idzie o mnie to mi ten efekt przypadł jak najbardziej do gustu. Był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Nie żałuję swojej decyzji.