Makaron w małej restauracji

Makaron w małej restauracji

Mój kolega Daniel od zawsze miał manię na punkcie gotowania. Zaczęło się to dość niepozornie – ot, razem z kolegami podczas odwiedzin stołowaliśmy się przyrządzonymi przez niego specjałami. Szybko przerodziło się to jednak w tradycje, którą podtrzymywaliśmy prawie przez pięć lat. W tym czasie Daniel często eksperymentował z kuchnią – niezależnie jednak od tego, co przygotował, danie było niesamowicie pyszne. Często powtarzaliśmy mu, że ma talent i być może to skłoniło go do pójścia do szkoły gastronomicznej.

Wydajny sposób na przygotowanie makaronu

wydajne urządzenia do gotowania makaronuDaniel od razu po otrzymaniu dyplomu zabrał się za otwieranie własnej restauracji, której głównym daniem miała być wyjątkowa Włoska pasta. Zebranie lokalu i sprzętu poszło mu dość łatwo – szybko otrzymał wszystkie zgody, szybko też znalazł odpowiednie urządzenia, które miały pozwolić mu podbić kulinarny świat. Miał jednak pewien problem z pracownikami, dlatego poprosił nas – czyli swoich najlepszych przyjaciół – byśmy pomogli mu w trakcie wielkiego otwarcia. Oczywiście zgodziliśmy się, w końcu musieliśmy się jakoś odwdzięczyć za wszystkie pyszności, jakie dla nas gotował. Mi przypadła w obsłudze makaroniarka. Daniel nie omieszkał mi wytłumaczyć, czym jest to urządzenie. Ponoć miało być to podstawa jego biznesu, która miała pozwolić na znacznie szybsze gotowanie klusek. Powiedział też, że dzięki korzystaniu z takiego urządzenia można całkowicie zrezygnować z przygotowywania makaronu na gazie, gdyż miało być ono niesamowicie wydajne i nie musiało być w żaden sposób wspierane. Dodał również, że wybrał najlepszy model, który został bezpośrednio podłączony do sieci wodnej – ponoć nie wszystkie wydajne urządzenia do gotowania makaronu miały takie ulepszenia. Na koniec opisał mi pokrótce, w jaki sposób należy używać tej niesamowitej maszyny, ustawił termostat na odpowiednią temperaturę i ruszył do reszty chłopaków, by wytłumaczyć im ich zadania. Wziąłem więc jeden z koszy, wrzuciłem do niego makaron i pilnowałem, by pierwsza partia była idealna.

Muszę przyznać, że praca z makaroniarką była czystą przyjemnością. Chłopaki razem z Danielem krzątali się po kuchni, co jakiś czas przychodząc po ugotowaną już pastę. Szybkimi ruchami nakładałem makaron na talerz, by został on po kilku sekundach przekazany do Daniela, który kończył przygotowywanie dania. Makaroniarka była bardzo wydajna, dzięki czemu nie było żadnych przestojów i problemów, a makaron zawsze był najlepszej jakości. Koniec dnia przyszedł, zanim się obejrzeliśmy – Daniel z wielkim uśmiechem podziękował nam za pomoc, po czym sam stanął przy makaroniarce, by przygotować dla nas ostatnie wydane tego dnia danie.